Janusz Reichel - W kawałkach [7" vinyl limited]

  • Dodaj recenzję:
  • Producent: Don't Sit On My Vinyl!
  • Dostępność: od dnia premiery
  • szt.
  • Cena netto: 28,46 zł 35,00 zł

Premiera: 07.06.2019, można już zamawiać.

Limitowana, numerowana edycja 66 szt. w ramach serii Don't Sit On My Vinyl (to nie są płyty tłoczone, tylko wycinane osobiście przez wujka Gusstaffa).
3 niepublikowane utwory.

Strona 33:
Zalany Olimp  6:18 (odtwarzać w prędkości 33,3 obr/min.)
Strona 45:
Kanibalizm  1:40
Kwitną Mury  2:08

Płyty będą dostępne przedpremierowo na koncertach:
24.05. Zielona Góra
25.05. Wałbrzych
26.05. Legnica
08.06. Wrocław


Janusz Reichel – poeta, muzyk. We wczesnych latach osiemdziesiątych grał w nowosądeckich zespołach: w nowofalowym EGO 4.5 (wyróżnienie na wojewódzkim przeglądzie zespołów muzycznych w Nowym Sączu w 1983 roku) oraz awangardowym NO PASARAN (drugie miejsce i nagroda za kompozycje na podobnym festiwalu rok później).
Kolejnym rozdziałem w twórczości Janusza był założony w 1986 roku punkowy zespół ZIMA, który działał z przerwami do 1991 roku. W 1988 roku podczas wojewódzkiego przeglądu zespołów muzycznych w Radomiu grupa zajęła I miejsce. Po zespole pozostały nagrania wydawane na kasetach w tzw. trzecim obiegu. Podczas koncertów i w nagraniach Janusz powraca czasem do piosenek ZIMY, wśród których wiele nadal zachowuje swoją aktualność.
Od 1991 roku Janusz Reichel rozpoczął swą indywidualną drogę artystyczną. Od tego czasu ukazało się kilka albumów z jego muzyką (początkowo jedynie na kasetach). W latach 1993-94 współpracował z grupą ATMAN. Jedną z piosenek Janusza umieścił na swojej płycie "Mam kły, mam pazury" (1996) zespół DEZERTER.
Piosenki Janusza Reichela bardzo trudno jest określić jednym wspólnym mianem. Są to zwykle akustycznie wykonane kompozycje, z bardzo oszczędnym akompaniamentem. Na koncertach można czasem usłyszeć Janusza także z gitarą elektryczną.
W 2017 roku Pasażer opublikował na płycie winylowej reedycję pierwszej kasety Janusza nagranej z grupą Atman a ZIMA Records wydała CD z jego dotychczas ostatnią płytą zatytułowaną: „Nikt nie chciał słuchać Kaczmarskiego”.

Z recenzji koncertu (J.Bobrek, Sądeczanin,13.10.2016):
„Czorsztyn 91’”, „Jasiek Malarz Pokojowy”, „Spotkanie” czy „Powrót do Matki Ziemi” to piosenki, które w latach dziewięćdziesiątych, czasach kasetowych, biły rekordy popularności, chociaż to w przypadku Reichela może niezręczne określenie. Punkowy bard o takową nie zabiegał, nawet kiedy niektórzy nazywali go Jackiem Kaczmarskim polskiej generacji X. […] W tym roku wyszła jego płyta „Rozstrzelone”, a muzyk znalazł inspirację do nowych piosenek, obserwując m.in. poczynania aktualnej ekipy rządzącej…

Z materiałów promocyjnych niezależnego wydawnictwa Pasażer:
Piosenki Janusza są proste, nawet ascetyczne i mało efekciarskie. Mimo często radykalnego przesłania - ciepłe i ujmujące. Ongiś współpracował z grupą Atman, wydał wspólną kasetę z ortodoksyjnie punkową kapelą anarchistyczną - Guernicą Y Luno. Obecnie coraz częściej zabarwia swe studyjne nagrania użyciem instrumentów elektronicznych. Na koncertach jednak wciąż pojawia się jako „człowiek z gitarą”.
Nieprzypadkowo porównuje się go do takich postaci jak Billy Bragg, Joan Baez czy nawet Bob Dylan. Tak z racji stylu wykonawczego jak i społecznego zaangażowania swej twórczości.
Wszystkie wydawnictwa Janusza Reichela (czy też Jaśka Malarza jak z przymrużeniem oka każe się nazywać) ukazały się pod szyldem małych wydawnictw, głównie z kręgu niezależnej sceny hard core/punk.


Ze wspomnień Wujka Gusstaffa:

Przy prowadzeniu wytwórni muzycznej przez ponad 20 lat spotyka się oczywiście na swej drodze wielu artystów. Jeśli dodatkowo wytwórnia jest tak otwarta stylistycznie jak Gusstaff Records, to ci artyści są z bardzo różnych miejsc, scen, krajów. Ale z wieloma kontakt mam tylko poprzez ich muzykę. Tak do niedawna było z Januszem Reichelem, którego kasety wydane kiedyś przez Nikt Nic Nie wie, Pasażera czy QQRYQ znałem, miewałem nawet w swej dystrybucji w czasach, gdy wymiana płyt i kaset między niezależnymi labelami w Polsce była normą. Imponowała mi jego odwaga śpiewania wprost o rzeczach ważnych, aktualnych, lubiłem ten minimalizm muzyczny. Porówniania do Kaczmarskiego momentami nieco drażniły, ale jego pieśni zapamiętywało się na długo. Nawiązaliśmy kontakt kilka lat temu, niby przypadkiem. Jego nowe, niewydane wtedy jeszcze piosenki (Dzieci Miłosza, Nie chcemy tu was...) prezentowałem czasami w swym cotygodniowym okienku w publicznej rozgłośni lokalnej, co było chyba zresztą jedną z wielu przyczyn nacisków na redaktora radiowego, który mi to okienko udostępniał, by w konsekwencji także innych moich akcentów (czasem pozamuzycznych, przyznaję) współpracę z ta rozgłośnią zakończyć.
Janusz Reichel cały czas nagrywa a nawet sam wydaje też swoje płyty (np. ostatnia "Pa!chwork") oraz koncertuje. 24.05. zaczyna się jego kolejna mini-trasa a ja mam przyjemność zorganizowania chyba pierwszego jego koncertu w Zielonej Górze. W jednej z rozmów zagaiłem więc: "Słuchaj, a może zrobimy taką winylową limitowaną 7-calówkę - z okazji trasy i nie tylko?" Wszystko potoczyło się bardzo szybko, bo Janusz ma duże archiwum i cały czas też cos nowego nagrywa. Stanęło w końcu na tym, że będą 3 utwory: jeden starszy "Zalany Olimp", który ma ponad 6 minut, dlatego zostanie wycięty w prędkości 33 obr/min. i dwa całkiem nowe, świeżutkie, prosto ze studia: "Kanibalizm" i "Kwitna mury" - oba znajda się na drugiej stronie, wyciętej w prędkości 45 obr./min.