Kategorie

Dead Cat In A Bag i Grabek - nowości Gusstaff Rec.


18.05.2018 ukazały się 2 nowe płyty ze znaczkiem jakości Gusstaff Records:

  Dead Cat in A Bag - Sad Dolls and Furious Flowers

oraz
   Grabek - Day One.

O Dead Cat in A Bag piszą:
I jest to również wynalazczość na bazie folku, który opakowany tu został w pieśni grane przez potężną orkiestrę (coś jak Fire! Orchestra w wersji folkowej), z mrokiem Nicka Cave’a, ograniczoną ekspresją wokalną Cohena i zamaszystym gestem smyczkowych partii przypominającym to romantyczne rejony Dirty Three, to znów kabaretowe The Tiger Lillies (akordeon też na pokładzie). Bartek Chaciński, Polifonia/Polityka

Wspólnie eksplorują muzyczne rejony spod znaku Nicka Cave’a, Toma Waitsa (wokalista brzmi trochę jakby był jego bliskim krewnym), Leonarda Cohena czy The Velvet Undergroud, których utwór pojawia się tu również jako cover. Gdzieniegdzie pobrzmiewają echa Calexico czy Black Heart Procession. Nie brak tu mroku i psychodelicznych muzycznych wycieczek w stronę spalonych słońcem amerykańskich pustkowi. Ten specyficzny, nieco westernowy klimat towarzyszy nam praktycznie przez cały czas. Trzynaście kompozycji, które znalazły się na płycie, tworzy zbiór osobliwych opowieści składających się na jedną zagmatwaną historię. Muzycznie  album urzeka świetnym brzmieniem i rozbudowanymi aranżacjami.  Wojtek Żurek, E-Splot

"Opening with the brooding PostPunk meets Wave meets Spoken Word effort "Sad Dolls" Dead Cat In A Bag set the bars high for things to come... a dramatic Tango-esque DesertRock Noir effort, followed by the dark Americana...raw male vocals mix up with heavy distortions and seemingly electronic beats...a longing, Film Noir'esque affair... the cutest childs voice intro we've heard in quite a while before providing a sweet musical theme for the end of a hot summers day, somewhere... in the desert." Nitestylez.de

o Grabku m.in. tak:

"Niepokój, nieco mroku, ale przede wszystkim hipnotyzująca atmosfera towarzyszy też płycie Grabka „Day One”. Nie powstała ona do żadnego filmu, ale to najprawdopodobniej najlepsza ścieżka dźwiękowa, jaką w tym roku zdołasz usłyszeć. (...) Nie trzeba jednak wcale dobrze znać Wojtka, by się w jego muzyce zatracić. Natomiast już po przesłuchaniu „Day One” może się okazać, że zostaniecie świetnymi kumplami." Tomek Doksa, Red Bull Muzyka

"Oto niezwykły artysta. I jego niezwykła płyta. Z muzyką „zamgloną” tak, jak jej okładka. Warto jej dać się jej oczarować. Bo ja już wpadłem w nią po uszy." Artur Szklarczyk, CGM

"Warto mieć dla tego materiału czas i cierpliwość, bo kryje w sobie tyle muzyki, tyle melancholijnego piękna, że starczy na długie miesiące. Co najmniej do jesieni, dla której będzie idealnym soundtrackiem" Jarek Szubrycht, Gazeta Magnetofonowa

"Grabek widocznie potrzebował tych kilku lat aby powrócić z płyta, która na pewno nie zostanie szybko zapomniana i choć jest dopiero kwiecień to myślę, że pod koniec roku wielu będzie ja wymieniać jako jedną z najważniejszych płyt tego roku." Wojciech Żurek, E-Splot

"Oddał nam pozycję niełatwą, ale niewątpliwie tak bogacącą, że wręcz pokazał przy tym, iż warto być cierpliwym. Nie przegapcie tej płyty!" Rafał Samborski, Interia.pl