Pere Ubu - London * Texas (live)

  • Add feedback:
  • Manufacturer: ReR MEGACORP
  • Availability: None / available to order
  • pcs.
  • Net Price: 47.97 zł 59.00 zł
Na albumie znajdują się koncertowe utwory zebrane przez Chrisa Cutlera, perkusisty zespołu. Nagrania pochodzą z 1989 r. z Londynu.

Awangardowo-punkowo-garażowy mistrz świata David Thomas i jego Pere Ubu z Cleveland. Dla tej jednej z najważniejszych grup rockowych świata złote płyty i miejsca na listach przebojów nigdy nie były celem, konsekwentnie ignorują więc trendy i reguły rządzące rynkiem muzycznym.

Krótkie spojrzenie na historię zespołu dla ciekawskich słuchaczy:

1974. David Thomas zakłada „Rocket From The Tombs“ (tak dokładnie - „Sonic Reducer“), po krótkim czasie jednak tworzy Pere Ubu, nazwany tak od bohatera sztuki Alfreda Jarry'ego. Założenia zespołu brzmią następująco:
'Don't ever audition.' 'Don't look for someone.' 'Don't seek success.' 'Choose the first person you hear about.' 'Take the first idea you get.' 'Put unique people together. Unique people will play uniquely whether or not they know how to play.' 'Delay Centrifugal Destruct Factors for as long as possible then push the button.'

W 1975 Pere Ubu wydaje swój pierwszy singiel "30 Seconds Over Tokyo", który uznawany jest za jeden z pierwszych punkowych kawałków w historii. Pere Ubu różnili się jednak diametralnie od ówczesniej sceny muzycznej, nawet do załóg punkowych nie bardzo pasowali. W 1978 roku ukazał się pierwszy album "The Modern Dance", który teraz ukazuje się jako reedycja. Jak zwykle, pies z kulawą nogą nie chciał tej płyty wtedy kupić, ale wpływ na historię pozostał. Magazyn "Mojo" pisał: "Pere Ubu są postrzegani jako brakujący element między Velvet Underground i punkiem. Od początku zrozumieli konstrukcję śrubek i nakrętek muzyki pop, a potem je rozkręcili"

Wracając do teraźniejszości: Pere Ubu stali się ikonami nawet popkultury, są zapraszani na wielkie festiwale, ale w nich wciąż jest punkowy duch, dlatego pewnie nowa płyta nosi tytuł "Why I Hate Women". Muzyka postaje w wewnętrznym rozdarciu, instrumenty nachodzą na siebie w sposób nieprzewidywalny, ale nie powstaje przy tym wcale wrażenie, że chodzi o wolną improwizację. Tak ma być, każdy fragment jest całością samą w sobie i jak w grze tetris słuchacz musi go złożyć z innymi. Ponownie używają syntezatora EML, od początku stałego instrumentu grupy (wyprodukowanego przez firmę, która potem przestawiła się na produkcję broni). Robert Wheeler, który go obsługuje, potrafi dzięki tereminowi wygenerować więcej grozy niż filmy science-fiction w latach 50-tych. Do tego dochodzi oczywiście poruszający się pomiędzy zadawaniem bólu a wyciem z bólu głos Davida Thomasa. Hel i pełnia naraz. To potrafią tylko balony napędzane gorącym powietrzem. W porównaniu do ich ostatniego albumu "St. Arkansas" spotykamy teraz nieco więcej światła, a nawet melodii, a teksty to niemal piosenki o miłości..., niemal.

Tracklista:

1. Waiting For Mary
2. Cry
3. The Waltz
4. Love Love Love
5. Pushin'
6. Caligari's Mirror
7. Breath
8. Lost Nation Road
9. Humor Me
10. On The Surface
11. Final Solution